Chiny |Yunnan: Dali i Lijiang na skraju Himalajów

Yunnan należy do największych prowincji Chin. Obszar wielkości półtora Polski zamieszkuje prawie 45mln ludzi. Stolica prowincji jest Kunming stanowiący jednocześnie główny hub transportowy – zarówno lotniczy jak i kolejowy, zwłaszcza do Azji Południowo Wschodniej. Jest to również region najbardziej zróżnicowany etnicznie. To właśnie możliwość poznania różnych mniejszości etnicznych jest jedna z atrakcji tego regionu. Yunnan jest w dużej mierze prowincja górska, zwłaszcza w części północno zachodniej. Na południu natomiast, gdzie graniczy z Laosem, Birma (Myanmar) i Wietnamem staje się kraina tropikalna.

dsc_6951

Łącząc wizytę w prowincjach Sichuan i Yunnan dość naturalnym staje się skoncentrowanie na części północno zachodniej gdzie “perełkami” są stosunkowo nieduże miasta Lijiang i Dali leżąco na wysokości ponad 2000m npm. Najbardziej optymalna z punktu widzenia logistyki trasą jest lot z Chengdu do Lijiang (sporo połączeń lokalnych, również China Airlines; 1.5h). Następnie koleją bądź autobusem do Dali (pociąg 2h, bardzo dużo połączeń ale brak szybkich pociągów). Potem również w ten sam sposób do Kunming (od tego roku uruchomione zostały szybkie pociągi na tej trasie wiec podróż koleją skróciła się z 6 do 2 godzin). Z Kunming do Chengdu albo samolot albo szybki 6-ciogodzinny pociąg ( dla chętnych jest również zwykły pociąg ale to już ponad 19 godzin).

20180813_011305979_iOS

Lijiang leży na wysokości 2400m npm i z populacją dobrze ponad milion osób jest największym “miasteczkiem” – wg chińskich standardów – w północno zachodnim Junanie. Lijiang będąc doskonała bazą wypadowa do pobliskich outdoorowych atrakcji również sam w sobie jest miejscem pozwalającym na przyjemne spędzenie paru dni. Głownie dzięki rozległemu labiryntowi wąskich uliczek starego miasta. Zarówno Lijiang jak i okolice to od dawna region zamieszkiwany przez mniejszość etniczną Naxi.

DSC_6769

Ich tradycje i architektura sprawiły, że w latach 90 rozpoczęto starania aby Lijiang wpisać na listę UNESCO. Niestety, w 1996 miało tutaj miejsce silne trzęsienie ziemi, które zniszczyło znaczna cześć miasta. Jednakże machina węszącą korzyści wynikające z możliwości stworzenia super atrakcji turystycznej już ruszyła. Postanowiono odbudować (zbudować od nowa?) stare miasto. Rdzenni właściciele zburzonych budynków nie byli w stanie ich odbudować wg narzuconych standardów – zostali przesiedleni poza obręb starego miasta a w ich odbudowanych i ztunningowanych domach powstały hostele i restauracje. W następnej kolejności podobny los spotkał Naxi będących właścicielami budynków, które trzęsienie ziemi przetrwały – oni równie dostali propozycje przeprowadzki poza stare miasto a ich domy zburzono i zbudowano na nowo tworząc w nich obiekty służące turystyce.

20180807_034324183_iOS

Praktycznie całe stare miasto zostało zbudowane od nowa tworząc kompletna ofertę turystyczna. Nawet słynna rezydencja gubernatora Mu została zbudowana w miejscu, w którym kiedyś stały domy. A na koniec jeszcze dodano dwa wielkie koła młyna wodnego, które tradycyjni mieszkańcy raczej nie mieli wcześniej okazji posiadać.

dsc_6721

Lijiang od paru lat jest dosłownie zalewany tsunami chińskich turystów. Przejście labiryntem uliczek oznacza przyjemny spacer w tłumie strzelających selfie Chińczyków (inne nacje absolutnie giną w tłumie) i bombardowanych nieustającymi krzykami sprzedawców zapraszających do swoich sklepów. Zaskakujące, ale sądząc po ilości sklepów z bębenkami główna rozrywka Chińczyków w tym rejonie musi być walenie w bębny w rytm chińskiego popu. Zaraz po jedzeniu szaszłyków z kaczych jelit.

dsc_6792

Abstrahując od faktu, ze stare miasto ma pewnie niewiele więcej jak 20 lat i nie ma w nim rdzennych mieszkańców to daje ono wyobrażenie jak wyglądała tradycyjna zabudowa. Pewnej autentyczności można zakosztować na codziennym targu odbywającym się w południowo zachodniej części starego miasta. Nie jest to miejsce przeznaczone na łowienie turystów i można poobserwować autentycznych przedstawicieli Naxi na targu.

20180807_041404812_ios

Z praktycznych uwag warto mieć na względzie, że na starym mieście jest zakaz ruchu samochodów. Rezerwując tam hotel – a zdecydowanie warto spać w tej lokalizacji – musimy pamiętać, że od bramy miasta (najczęściej przyjeżdża się do South Gate) do hotelu idziemy pieszo. W praktyce każdy hotel przyśle kogoś pod bramę kto na wózku zabierze nasze bagaże (dość istotne bo wszystkie drogi są wyłożone brukiem).

20180812_121117580_iOS

Poza samym starym miastem ciekawym miejscem na dwugodzinny spacer jest Lion Hill. Jest to wzgórze oddzielające stare miasto od nowego. Atrakcja tego “scenic area” jest pokaźnych rozmiarów pagoda, z której roztacza się widok na morze szarych dachów starego miasta jak również na okolice. Dostać się tam można (osobny bilet, 60¥) albo z Mu Mansion albo z placu przy North Gate.

dsc_6718

Stosunkowo niedaleko od samego Lijiang sa dwie małe miejscowości: Shuhe i Baisha. Podobnie jak sam Lijiang sa to miasteczka z tradycyjna zabudowa lecz zdecydowanie jest tam mniej tłoczno. Baisha jest mniejsza i sprawia wrażenie bardziej autentycznej gdzie przedstawiciele Naxi chodzą ubrani swoje tradycyjne stroje nie na potrzeby turystów lecz na co dzień.

20180808_141623

Shuhe natomiast sprawia wrażenie rekonstrukcji nastawionej na komercję z duża ilością turystów i główna atrakcją są małe bryczki z chińskimi rodzinami ciągnięte przez pędzące zatłoczonymi uliczkami kucyki. Należy uskoczyć i nie liczyć, że zwolnią. Pewnie w następnym roku miasto będzie już większe po właśnie zbudowano całkiem znaczny kwartał “starych tradycyjnych” domków. Jeszcze są puste ale wyraźnie nadają się na sklepiki.

20180808_164223

Obie miejscowości fajnie jest odwiedzić rowerem. Dojazd jest łatwy i bezpieczny chociaż jedziemy po normalnych drogach. W sumie około 20km. Poza miastami ruch jest nieznaczny, drogi z rozmachem a podejście kierowców do rowerzystów zaskakująco przyjazne (praktycznie zawsze jest jeden pas przeznaczony dla wolnobieżnych jednośladów). Wypożyczalnia rowerów jest niedaleko bramy północnej, już poza granicami starego miasta. Koszt 30¥ za dzień, sprzęt średni ale droga płaska wiec da się jechać nawet bez przerzutek.

20180812_104712361_iOS

Lijiang leży na skraju Wyżyny Tybetańskiej. To właśnie w tym rejonie znajduje się słynny – pewnie nie tylko wśród Chińczyków – Wąwóz Skaczącego Tygrysa, czyli malowniczy przełom rzeki Jangcy. Cóż, pora monsunowa zdecydowanie nie jest najlepszym czasem na zwiedzanie górskich zakątków i często w tym czasie wąwóz jest zamknięty z powodu osuwisk błotnych.

20180808_071422458_iOS

Z kolei w odległości kilkunastu kilometrów od Lijiang znajduje się scenic area Góry Nefrytowego Smoka. Absolutny hit chińskich wycieczek stacjonujących w Lijiang! Autobusy wiozą rzesze turystów do parku u podnóża góry gdzie po jednej lub dwóch godzinach czekania w kolejce ubrani w wypożyczone puchówki lub narciarskie kombinezony Chińczycy wjeżdżają kolejka górska na szczyt góry aby zobaczyć kawałek lodowca. Zwykle widza chmurę bo rzadko kiedy powietrze jest przejrzyste.

20180812_102750828_iOS

Ponad 100km na północ od Lijiang, jeszcze wyżej w górach leży kolejna iluzja chińskiego przemysłu turystycznego, czyli mityczna Shangri La opisana w książce Jamesa Hiltona “Lost Horizon”. W 2001 roku Chińczycy wpadli na pomysł aby dotychczas znaną pod nazwa Zhongdian wioskę “ochrzcić” Shangri-La i przekonać wszystkich, że iluzoryczna kraina wiecznej harmonii i nieśmiertelnych buddyjskich mnichów opisana przez Hiltona jest właśnie tutaj. Turystom chińskim pomysł bardzo się spodobał.

DSC_7046

Około dwóch godzin jazdy pociągiem na południe znajduje się kolejna górska perełka tego regionu, czyli antyczne miasteczko Dali. Malowniczo położona na wysokości 2000m npm miejscowość od wschodu ograniczona jest jeziorem Erhai a od zachodu łańcuchem górskim Cangshan. Popularnie nazwa Dali odnosi sie do tzw. Ancient City, natomiast w praktyce ta samą nazwa określa się główne i nowoczesne miasto leżące na południowym skraju jeziora gdzie znajduje się zarówno dworzec jak i lotnisko. Stąd do właściwego, z punktu widzenia zainteresowania turysty, antycznego Dali jest około 30 minut samochodem.

20180812_085601320_iOS

Dali jest miniaturką Lijiang ale w odróżnieniu od niego posiada częściowe mury miejskie ( tak, zbudowane w latach 90) i kilka imponujących bram oraz wieżę bębna i dzwonu. Całe stare miasto jest niewielkie – spokojnie w pół godziny można je przejść wzdłuż. Wieczorem całe miasto po brzegi wypełnia się ludźmi. Pomimo tego, ze jest mnóstwo miejsc do jedzenia to ciężko znaleźć wolne miejsce. Poza restauracjami spora popularnością cieszą się hawkers centers – wokół wspólnych stolików rozmieszczone są stoiska z rożnego rodzaju jedzeniem. Od chrupiących świerszczy i robaków, poprzez mięsne szaszłyki, zupy i setki rodzajów makaronów aż po owoce morza i suszone mięso z jaka.

20180810_121245368_ios

W ogóle stołowanie się w Dali jest wyzwaniem dla osób nie władających chińskim. Z racji tego, ze takich osób jest znikoma ilość praktycznie żadna restauracja nie zadaje sobie trudu aby mieć menu po angielsku. W Dali jest pod tym względem zdecydowanie gorzej niż w Lijiang, gdzie na angielskie menu nieco częściej można trafić. Naprawdę nie liczmy również na to, ze personel zna angielski. To mniej więcej tak, jakby oczekiwać ze w polskich restauracjach kelnerzy znają szwedzki – owszem czasem może się to zdarzyć ale pewnie będzie to kilka podstawowych zwrotów na potrzeby turystów.

DSC_6924

Jak wiec jeść? Po pierwsze menu z obrazkami potraw. Po drugie dużo gości. To daje możliwość przejścia się z kelnerem po sali i pokazywanie palcem co nas interesuje. Na pewno wzbudzimy tym zainteresowanie innych gości – raczej pozytywne – i co najważniejsze może się wśród nich znaleźć ktoś anglojęzyczny. Wtedy jesteśmy uratowani bo Chińczycy są bardzo pomocni a poza tym z duża przyjemnością lubią korzystać z okazji żeby porozmawiać po angielsku.

20180806_154951906_iOS

Ostatnia deską ratunku jest korzystanie z translatorów (np. offlineowa aplikacja Microsoft). Po zeskanowaniu chińskiego testu dostajemy angielskie tłumaczenie. Sprawdza się w najprostszych tekstach i pojedynczych słowach lub podstawowych zwrotach. Nazwy dań natomiast nie zawsze są jednoznaczne. Swoją drogą ciekawe jak translator przetłumaczyłby swojski “kotlet Szefa na łożu z kapusty i z ziemniaczanymi cyckami Haliny”?

Bez wątpienia topową atrakcja Dali jest świątynia Trzech Pagód. Jest to turystyczny kompleks świątynny, na którego odwiedzenie potrzeba około 3 godzin. Centralnym punktem sa 3 pagody będące ikona tego regionu. Oprócz tego znajduje sie tutaj niezliczona ilośc budynków świątynnych. Jest to świątynia buddyjska o czym przypomina na okrągło puszczana z głośników najsłynniejsza mantra “Om Mani Padme Hum” oraz liczne posagi Awalokiteśwary. Nie łudźmy się – jest to przede wszystkim kompleks turystyczny. Bitel wstępu w cenie 130¥ sprawia, ze to miejsce jest jedna z najdroższych atrakcji w Chinach a jeszcze parę lat temu był to spokojny park świątynny otwarty dla każdego.

20180809_110222760_ios

Dali leży u podnóża masywu górskiego Cangshan, który osłania miasto od zachodu. Na wysokości 2600m npm wytyczono tutaj Jadeitowy Szlak – kilkunastokilometrowy szlak spacerowy oferujący fantastyczne widoki na Dali i jezioro Erhai. cangshanNajpopularniejszy odcinek to ponad 11km między górną stacja kolejki Gantong a świątynią Zhonghe (tutaj również jest kolejka). Najwygodniej jest wystartować spod świątyni Guanyin leżącej przy głównej drodze (214) parę kilometrów na południe od Ancient City. Bez wątpienia świątynia jest warta odwiedzin – w odróżnienia od innych obiektów nie jest to tylko atrakcja turystyczna lecz również “żywa” świątynia odwiedzana przez wiernych.

20180811_044647088_iOS

Stąd do kolejki górskiej Gantong jest około 3km pod górę a z racji tego, że droga jest nijaka lepiej podjechać tuk-tukiem. Na terenie kolejki nie obowiązuje język angielski. Do tego próżno szukać jakichkolwiek cenników gdzie przynajmniej po cyfrach można by się czegokolwiek domyślić. Na parkingu a tu pewnie wysadzi nas tuk-tuk jest budka a przed nią na pewno będzie sporo ludzi. Tutaj kupujemy bilet. Teraz to wydaje się proste – komunikujemy jedynie ile chcemy biletów i płacimy. Jednakże każdy planujący kilkugodzinny spacer Jadeitowym Szlakiem obcokrajowiec chciałby zadać parę pytań odnośnie opcji przejazdu kolejkami i kupić to co wydaje się najadekwatniejsze.

20180811_063243038_iOS

Chińczycy na szczęście wszystko uprościli i stąd zapewne nie ma potrzeby umieszczać żadnych cenników. Bilet w cenie 120Y zapewnia nam przejazd w obie strony oraz zawiera w sobie 40Y za wstęp na teren parku narodowego. Haczyk tkwi jedynie w tym, że wrócić należy również ta samą kolejką co jest smutną informacją dla ludzi, którzy zamierzają udać się 11 km na północ do świątyni Zhonghe i tam zjechać w dół. Cóż, trzeba będzie znowu kupić kolejny bilet. Również w obie strony…

20180811_063310530_ios

Sam Jadeitowy Szlak to szeroki na parę metrów równiutki chodnik bez praktycznie żadnych różnic poziomów. Jest to jednocześnie ścieżka edukacyjna z wieloma tablicami informacyjnymi, również po angielsku. Po drodze mijamy środkową stację najdłuższej kolejki Xima Pool, która wiedzie na sam szczyt na ponad 4000m npm. Warto pamiętać, że kolejki jeżdżą do 17:00 a zejście “na dziko” jest praktycznie niemożliwe. Około 3km przed świątynia Zhonghe są schody – długości 2.5km – prowadzące na dół do okolic Movie Center. Jest to bezpieczny szlak gdzie nie sposób się zgubić chociaż zejście jest wyjątkowo mozolne. W dolnej części schody prowadzą przez malowniczo ukryty w lesie cmentarz, nadal czynny, a grobowce rozplanowane są z zachowaniem zasad feng shui.

20180811_102758638_iOS

Na wschód od Dali jest jezioro Erhai, kolejna atrakcja turystyczna. Najpopularniejsza opcją jest krótki rejs statkiem na drugi brzeg połączony z wizytą w parku, którego centralnym punktem jest wysoka pagoda. Najłatwiej jest wsiąść na statek w Caicun (dojazd autobusem 4 spod West Gate). Bilet na rejs 180Y, zero komunikacji po angielsku i jedyna nadzieja, że pomoże ktoś z pasażerów. Po zwiedzeniu parku z pagodą (wystarczy godzina) można wrócić dowolnym statkiem pamiętając, że ostatni odpływa o 15.

dsc_7013

Dali i wioski wokoło to miejsca zamieszkiwane przez mniejszość Bai. Sporą atrakcją jest odwiedzanie okolicznych miejscowości w dni targowe. Najpopularniejszym miastem jest najbliżej leżące Xischou, do którego dojedziemy busikiem (8Y) spod West Gate w około 20minut. Atrakcją miejscowości jest stare miasto z ciekawą rezydencją Yan Mansion (30Y). Z kulinariów z kolei miejscowa odmiana pizzy czyli placek baba pieczony na węglu drzewnym praktycznie na każdym zakręcie.

DSC_6917

Bezpośrednio przy Xishou nad brzegiem jeziora jest mała wioska rybacka o dumnej nazwie Shacun, z której zorganizowane wycieczki wypływają na pokazy połowów z użyciem kormoranów. Dość autentyczne miejsce gdzie podglądać można rybaków i mieszkańców, dla których obcokrajowcy stanowią nie byle jaką atrakcję.

DSC_6949

Do Schacun można dojść z Xishou w 20 minut spacerem przyjemną betonową ścieżką przez pola ryżowe. Chcąc zobaczyć miejscowy targ należy pamiętać, że kończy się w południe. Później zostaje nam jedynie możliwość odwiedzenia targowiska w Dali (w północnej części starego miasta).

dsc_6941

Zarówno Dali jak i Lijiang to cele bardzo licznych grup turystycznych, oczywiście głównie chińskich. Infrastruktura turystyczna rozwija się w zatrważającym tempie. “Starych” zabytków takich jak starówka Lijiang czy mury Ancient City w Dali ciągle przybywa. Jednak po tłoku panującym na ulicach obu tych miast widać, że Chińczycy właśnie tego oczekują i wyraźnie są zachwyceni.

20180812_085752318_iOS

 

 

 

5 thoughts on “Chiny |Yunnan: Dali i Lijiang na skraju Himalajów

Leave a reply to Silberstein Cancel reply