Majówka to juz chyba tradycyjnie doskonały czas na wypad do Włoch. Jezioro Como to malowniczy obszar u przednóża Alp w odległości godziny jazdy smochodem z głównego lotniska Mediolanu Malpensa. Samo jezioro ma dość charakterystyczny kształt odwóconej litery Y wciśniętej w otaczające je góry. Pomimo tego, że jezioro jest wąskie to jego kształt sprawia, że aby dostac się samochodem do miejscowości leżącej naprzeciw i wydającej się być na wyciągnięcie ręki jest dość żmudne. Zwłaszcza gdy jesteśmy w samym centrum czyli w Bellagio, które leży na cyplu z obu stron otoczonym długimi odnogami jeziora.
Brzegi jeziora usiane są malowniczymi miejscowościami, które niekiedy wręcz przylegają do siebie. Na południowym krańcu zachodniej odnogi leży Como, najwieksze miasto od którego jezioro wzięło swoją nazwę. Jednak wydaje się, że najciekawszym rejonem jest środek jeziora, ze wspomnianym wcześniej Bellagio w jego centrum. Na zachodnim brzegu mamy składający się z kilku miejscowości region Tremezzina w skład którego wchodzą malutkie Ossuccio, duże Lenno, Azzano ze starożytnym Bonzanigo i rozległe Tremezzo. Wszystkie miejscowości graniczą ze soba i spokojnie można je przejść pieszo.

Dalej na północ jest spore i urokliwe Menaggio wyznaczające w tym miejscu granicę “śródjeziorza”. Stąd jest też najlepsze połączenie z jeziorem Lugano w znacznej mierze leżącym już po stronie Szwajcarii.
Dokładnie naprzeciw Menaggio po przeciwnej stronie jeziora jest śliczna Varenna. To własnie te trzy miasta: Menaggio, Varenna i centralnie położone Bellagio stanowią najciekawszy i jednocześnie najlepiej skomunikowany region Jeziora Como.

Ze względu na specyficzny układ jeziora najbardziej wygodnym środkiem komunikacji są promy. W środkowej częsci ich rozkład gwarantuje bardzo wygodne przemieszczanie się między tymi miejscowościami. Całodzienny bilet bez limitu wejść kosztuje 15€ i pozwala na poruszanie się promami od Lenno aż do Varenny. Promy zatrzymują się równiez w innych miejscowościach oraz przy niektórych atrakcjach turystycznych jak chociażby Villa Carlotta leżąca między Cadenabbią a Tremezzo. Średnio można zakładać, że prom odchodzi mniej więcej co godzinę. Przeprawa na drugą stronę jeziora zajmuje około 15 minut.
Zdecydowanie jeden dzien wystarczy na spokojne odwiedzenie głownych miejscowości. Zarówno układ, kolorystyka jak i położenie nad wodą sprawiają, że przywodzą one na myśl nieco Cinqueterre nad Morzem Liguryjskim.
Jednak nie ma co ukrywać, że Cinqueterre robi zdecydowanie większe wrażenie. Cóż, jezioro to nie morze więc może nie ma co grymasić.

Zwiedzając miejscowości wokół jeziora natkniemy sie na sporo ciekawych zabytków. Zdecydowanymi faworytami są tutaj imponujące wille z kilkusetletnią tradycją.
I tak w Lenno znajdziemy najbardziej ikoniczną z nich czyli willę Balbianello leżąca na końcu półwyspu. Jednym z najwiekszych atutów tego typu przybytków są pieknie utrzymane ogrody stanowiące świetną scenerię do podziwiania architektury samych obiektów. Aby zwiedzać wnetrza niezbędna jest wczesniejsza rezerwacja, nawet z kilkudniowym wyprzedzeniem bo ilośc miejsc jest ograniczona. Co do samych ogrodów można zwiedzac jest “z marszu” kupując bilet w kasie na miejscu (koszt 24€).

Zaraz koło Tremezzo znajduje sie niemniej słynna willa Carlotta.Również otoczona ogrodami (15€) i zwykle tłumnie oblegana. Pomimo, że położona nieco na uboczu, poza miastem to ze względu na własny przystanek promów bardzo łatwa w dotarciu.
Na drugim brzegu jeziora na południe od Varenny leży kolejna słynna willa Monastero, rowniez w towarzystwie ogrodów rozciągających się wzdłuż brzegu jeziora (15€). Miejsce to leży przy głównej drodze wiodącej do odległej od Varenny o 2km atrakcji o nazwie Fiumelatte. Atrakcja zdecydowanie mniejszego kalibru – jest to spieniony rwący potok, którego biały kolor przywodzić ma na myśl mleko i stąd taka nazwa. Dodatkowo, podkreśla się , że jest to najkrótsza rzeka we Włoszech. Trzeba zaufać na słowo.
Dodatkową ciekawostką Varenny jest Casa de bicicletta, gdzie ściany starego domu przyozdobione są wiszącymi na nich rowerami.

Okolice Jeziora Como to okazja do lekkich trekkingów wzdłuż jeziora i w malowniczej scenerii. Na zachodnim brzegu między miejscowościami Colonno na południu i Griante na północy wytyczony jest 10km pieszy szlak o nazwie Greenway del Lago di Como. Szlak wiedzie cały czas wzdłuz jeziora utwardzoną i bardzo dobrze oznaczoną ścieżką.

W miejscowościach szlak prowadzi do zabytków historycznych tudzież wiedzie średniowiecznymi uliczkami. Przy kazdym interesującym punkcie znajdujemy opisy i mapy. Co do zasady szlak jest bardzo łatwy i może byc ciekawym pomysłem na spedzenie kilku godzin.

Szczególnie ciekawym jest odcinek od Ossuccio przez Lenno aż do Bonzanigo. Szlak na poczatku wiedzie przez same miejscowości aby w Lenno odbic ostro w górę. Dalej podążamy starą drogą Via Regina Antica mając cały czas wspaniały widok na panoramę jeziora. Zbliżając się do Bonzanigo natkniemy się na ciekawostkę czyli La casa dei presepi. Jest to stary dom, który miejscowi mieszkańcy zaadaptowali na siedzibę misternie wykonanych szopek oraz scen przedstawiających dawne życie w mieście i na wsi.

Staranność wykonania jak również sama sceneria starego domu naprawdę robią wrażenie i z pewnościa należy się tam zatrzymać. Budynek lezy przy samym szlaku i jest dobrze oznaczony. Idąc dalej mamy okazję zagubić się w gąszczu iście średniowiecznych brukowanych uliczek dochodząc w końcu do monumentalnego Palazzo Rosati.
Region Jeziora Como to również okazja do wypadu w okolczne góry. Tutaj przykładowo dwa dość mało wymagające trekkingi. Czas to w obu wypadkach pół dnia z opcją przedłużenia w zależności o d sił i pogody. Dodatkowo przy wyborze ważny był również łatwy dojazd i bezproblemowy parking.

Pierwsza propozycja to wypadu na Monte Grona, szczytu górującego nad Menaggio. Aby oszczędzić sobie mozolnego wspinania się po asfaltowych ulicach dojeżdżamy samochodem do parkingu leśnego powyżej miejscowości Breglia. Ostatni odcinek przebiega dość wąską i kretą drogą, miejscami piaszczystą. Wjazd na ten odcinek jak i sam parking objęte są całodzienna opłatą 3€ (parkometr zaraz przy wieździe na drogę). Z parkingu ruszamy w około godzinną wspinaczkę do schroniska Rifugio Menaggio leżącego u stóp skalistego wierzchołka Monte Grona. Do wyboru sa dwa szlaki: Sentiero basso i Sentiero Alto. Oba w większości prowadza przez las natomiast alto w swoim górnym odcinku oferuje nam piekne widoki i ogólnie wydaje sie bardziej rekomendowany.
Samo schronisko jest na ogół otwarte tylko w weekendy. Poza tym możemy jedynie liczyć na kran z wodą i ławeczki. Jest to punkt wypadowy na sam szczyt Monte Grona, na który prowadzi kilka szlaków, nota bene dobrze oznaczonych, z podanymi czasami. W tym mijescu znajdujemy sie juz ponad linią lasu (1300mnpm) więc widoki zarówno na góry jak i przede wszystkim jezioro mamy zapewnione. W odległości 15 minut znajduje sie niemal kultowy punkt widokowy na Pizzo Coppa. Wspaniała panorama zaróno Jeziora Como jak równiez sąsiedniego Lugano.

Z punktu widokowego możemy kontynuować wejście na szczyt najkrótszą ale i najbardziej stromą drogą Sentiero Direttissima lub wybrać opcję przez via ferrata (pod warunkiem posiadania odpowiedniej uprzęży). Cofając się nieco w kierunku schroniska możemy wybrać nieco dłuższy aczkolwiek łagodniejszy szlak przez Forcoletta. Powrót na parking z powodzeniem robimy jakąkolwiek inna trasą dzieki czemu zrobimy ładna petlę bez potrzeby chodzenia po tym samym szlaku. Natomiast chca wydłuzyć sobie wycieczkę (około 2-3h wiecej) możemy z Forcoletty ruszyć widokowa trasą w kierunku majaczącego w oddali i w maju jeszcze osnieżonego szczytu Monte Bregagno. Przed podejściem dochodzimy do kapliczki Oratorio di Sant’Amate skąd bezpośredni szlak doprowadzi nas do Sentiero Alto i dalej do samochodu bezpiecznie czekającego na parkingu.
Druga opcja jest zdecydowanie mniej wymagająca. Tym razem ruszamy na trekking wzdłuż rzeki Sanagra. Za wyjątkiem odcinka w okolicach wodospadu Sass Corbee jest to łatwy szlak łagodnie wznoszacy się w góre rzeki. Pukt startu to parking w Loveno gdzie jest wejście do parku doliny Sanagra. Stąd ubitą drogą idziemy około 40 min do Vecchia Chioderia gdzie znajduje się fajna knajpka oferująca świeże pstragi z własnej hodowli – idealne miejsce na zjedzenie czegoś w powrotnej drodze. Dalej dochodzimy do wspomnianego spiętrzenia Sass Corbee – tutaj szlak pokazuje nieco swój górski pazur i musimy powspinać się po kamieniach i pochodzić po wąskich skalnych półkach. Z boku towarzyszy nam skalisty przełom rzeki i fantastyczne widoki. W dalszym odcinku coraz częściej napotykamy brody strumyków korzystając z śliskich kamieni aby je pokonać.

Będziemy mijać coraz więcej zagubionych w lesie kamiennych chat pasterskich, w wiekszości w opłakanym stanie.
Celem wycieczki jest dojście do rozległej polany Monti di Madri. To pozostałość po dawnej osadzie. Aktualnie grupa ludzi podjeła wyzwanie aby część z nich odremontować więc pewnie wkrótce dawna osada odzyska część życia. Szlak wiedzie dalej aby wkrótce zakręcić po drugiej stronie rzeki. Mozna wybrac też ta opcję i dojdziemy tędy do z powrotem do Vecchia Chioderia aczkolwiek dość duzo po asfaltowych drogach.

Wydaje się, że ciekawszą opcja jest powrót drogą, która przyszlismy ale z pewną modyfikacją. Przed dojściem do Sass Corbee skręcamy w lewo podążając za wskazaniem drogowskazu do miejscowości Barna.
Do parkingu wracamy idąc znacznie wyżej ponad naszym szlakiem nad samą rzeką. Sama Barna jest juz wystarczającym uzasadnieniem aby wybrac ten wariant. To wioska z labiryntem brukowanych uliczek, wysokimi kamiennymi domami gdzie ma się wrażenie, że nikt nie mieszka. Robi niesamowite wrażenie, zwłaszcza mały cenralny plac z budynkiem szkoły.
Z Barny do samochodu dojdziemy szlakiem prowadzącym ostro w dół nie zapominając aby coś przegryźć we wspomniajej wczesniej Vecchia Chioderia, która leży u stóp stromego zejścia. Dalej juz z pełnym brzuchem ruszamy w spokojny dwukilometrowy spacer do naszego parkingu.
