Egipt | Kair, Luxor, Asuan bez all-inclusive

Do Egiptu? Super, a do jakiego resortu? Z jakim biurem?
No, właśnie, a może by jednak złamać stereotyp? Czy ten kraj może zaoferowac coś więcej niż pobyt all-inclusive w nadmorskim kurorcie przeplatany wycieczkami fakultatywnymi?

Pyta mnie Pani, po co tam jechać. Kraj ogromny, pustynia gdzie okiem sięgnąć z wąskim paskiem życiodajnej zieleni wzdłuż Nilu. Ludzi ponad 100 milionów a wskaźnik dzietności powyżej 3 gwarantuje pewny przyrost w najbliższym czasie. I do tego większość z tych ludzi mieszka w pobliżu Nilu co gwarantuje, że decydując się na podróż do Egiptu na pewno nie będziemy skazani na samotność. Nie będziemy też narażeni na nudę bo już z podstawówki wiadomo, że Egipt to zagłębie starożytnych zabytków oraz fantastyczni i dumni ze swojej historii ludzie. A historia tutaj ma inny wymiar niż gdzie indziej. Oglądając artefakty z początku naszej ery (np. zabytki koptyjskie z Kairu lub wcześniejsze jeszcze pozostałosci po rządach Ptolemeuszy) dociera do nas, że czas jaki je dzieli od chociażby ikonicznych piramid w Gizie jest dłuższy niż czas jaki dzieli nas od zabytków z początku naszej ery.

Wielki Sphinx, Giza

Tak, faktycznie najsensowniej rozpocząć przygodę z Egiptem w jego stolicy – 20 milionowym Kairze. Już wychodząc z terminala lotniska oferującego bardzo rozległą siatkę połączeń mamy okazje dotknąć energii i dynamiki tego miasta. Nie chce się Pani pewnie od razu decydować na serię konwersacji o tematyce biznesowej w obszarze usług transportowych wiec zapewniam, że większość hoteli oferuje tani bądź wręcz darmowy odbiór z lotniska. Wynika to głównie z obawy, że ich gość mógłby sam zorganizować sobie transport, który niestety może go zawieźć do innego hotelu przekonując, że ten do którego chce jechać właśnie się spalił w wyniku awarii instalacji elektrycznej tudzież uległ powodzi spowodowanej nieoczekiwanymi aczkolwiek gwałtownymi opadami deszczu.

To ile dni być w Kairze zależy od tego ile mamy czasu. Weźmy na przykład 5 pełnych dni. Nie, wcale nie za dużo. Obcowanie z piramidami i Sfinksem w Gizie zajmie nam prawie pół dnia (krótkiego, jeżeli zechce Pani przylecieć tu w zimie – o 17 jest już ciemno). Muzeum Egipskie koło placu At-Tahrir (tzw. stare bo od lat budują nowe i od lat ogłaszają, ze już za chwile będzie wielkie otwarcie – jest szansa że w 2024 rzeczywiście się to uda) to dobre 4 godziny dreptania. Dzielnica koptyjska czyli, tzw. Stary Kair w połączeniu z nieodległym Muzeum Cywilizacji Egipskiej (świetne nowoczesne muzeum będące nowym domem dla Mumii Królewskich uroczyście przewiezionych tutaj w 2021 ze starego muzeum) to praktycznie cały dzień.

Dlaczego praktycznie? Te 20 milionów mieszkańców robi swoje. Korki zwłaszcza po południu są wszechobecne. Dla przykładu przejazd z Gizy do centrum to dobra godzina. Chociaż jest tu mnóstwo wielopasmowych estakad gdzie ruch jest w miarę płynny to prawdziwy „sajgon” jest na zjazdach i zwykłych ulicach. A wszystkiego na nogach przejść się nie da, nawet dla takiej piechurki jak Pani, bo odległości są znaczne. Uber? Owszem, sprawdza się doskonale. Warto pamiętać, że numery rejestracyjne są tu tylko po arabsku wiec znajomość cyfr na pewno będzie przydatna. Oczywiście wiem, że nie zamierza Pani wynająć samochodu aby na własna rękę pojeździć sobie po mieście. Niemniej gdyby taka pokusa się pojawiła powiedziałbym, że tak jest to możliwe (można pożyczyć samochód mając prawo jazdy międzynarodowe). Jednak mając na uwadze płynność ruchu samochodów, riksz, ciężarówek, motocykli, pieszych i zwierząt pociągowych typu koń lub osioł, rzadziej wielbłąd w absolutnie wszelkich kierunkach i w niesamowitym tłoku miałbym wątpliwość czy udałoby się ten samochód w całości zwrócić wypożyczalni. Co innego poza miastem ale o tym może kiedy indziej.

Parę pomysłów na samochodowe wyprawy:

Co jeszcze odwiedzić w Kairze? Cytadela z meczetem alabastrowym Muhammada Alego, z której jest fantastyczny widok na miasto i jego nieskończone minarety. Stąd niedaleko również do dwóch imponujących meczetów Sułtana Hassana i Al Rifa, do których wchodzimy wspólnym wejście i z jednym biletem.

Jednak kwintesencją Kairu jest tzw. Islamski Kair. To tu znajdziemy perełki architektury z czasów różnych kalifatów, panowania Mameluków czy imperium osmańskiego. Obszar gęstej zabudowy i niezwykle tłoczny i żywiołowy, rozciągający się w granicach dawnych murów miejskich. Dzielnica ciągnąca się wzdłuż głównej arterii od północy kończącej się imponującą bramą Bab Al-Futuh a na południu bramą Bab Zuweila. W połowie przecina ją inna stara ulica Al-Moski, na której znajduje się słynny zwłaszcza wśród turystów bazar Khan El-Khalili. Ten stosunkowo nieduży obszar spokojnie zagospodaruje nam cały dzień ale jego urok sprawi, że wrócimy tam przynajmniej na popołudnie i wieczór kedy to jego koloryt ukazuje się w pełni.

Khan El-Khalili

Będąc z kolei w klimacie faraonów czego nie sposób uniknąć zwiedzając piramidy w Gizie szkoda nie zdecydować się na właściwie całodzienną wycieczkę do odległych o około 30km na południe jeszcze starszych nekropolii w Sakkarze i Dahszur. To tutaj mamy kilka godzin zwiedzania kompleksu, którego centralnym punktem jest najstarsza kamienna piramida schodkowa Dżesera. Z kolei w Dahszur mamy kolejne dwa eksperymenty budowlane taty słynnego Cheopsa czyli Snofru. Najpierw zbudował piramidę łamaną, która była nieudaną próbą zbudowania doskonałego grobowca w kształcie ostrosłupa. Następny projekt budowlany zakończył się sukcesem i powstała imponująca Czerwona Piramida. Aby zwiedzić te dwa kompleksy potrzebny jest samochód, również aby poruszać się po samym obszarze w Sakkarze i Dahszur bo odległości między zabytkami praktycznie wykluczają piesze wędrówki. Koszt wynajęcia samochodu na taką jednodniową wycieczkę (oprócz Sakkary i Dahszur równiez popołudnowa wizyta w centrum Kairu) to 1500EGP/50$.

Widzę, że już ma Pani nieco dość tego kairskiego zgiełku. Lot do Asuanu w Górnym Egipcie zajmie ok. półtorej godziny. Półtorej godziny i jesteśmy w innym świecie. Asuan to relatywny spokój, pływające po Nilu feluki, Nubijczycy i zabytki z czasów Ptolemeuszy. Tak z powątpiewanie kiwa Pani głową jak mówię o tym spokoju. Ale po pięciu dniach spędzonych na bieganiu po kairskich ulicach Asuan to nostalgiczna oaza. Szukając miejsca na nocleg od razu w oczy rzuca się oddalona o pięć minut rejsu promem wyspa Elefantyna. Poza północną częscią zajętą przez pięciogwiazdkowy hotel jest to autentyczna nubijska miejscowość gdzie możemy chodzić krętymi uliczkami (ścieżkami?) pozbawionymi metra chodnika tudziez innej utwardzonej powierzchni. Oczywiście samochodów też tutaj nie ma za to panuje wyjatkowo przyjazna atmosfera powodująca, że nawet po zmroku można czuć się tutaj bardzo komfortowo. Na Elefantynie jest sporo guesthousów prowadzonych przez mieszkańców i wystarczająco dużo knajpek aby przyjemnie spędzać czas z widokiem na Nil i miasto leżące na drugim brzegu. Również komunikacja ze stałym lądem jest bezproblemowa dzieki publicznym promom kursującym na okrągło do późnego wieczora (cena od osoby 10EGP/0.3$ nie wymaga negocjacji).

Feluki na Nilu, Asuan

Skoro Nil to i atrakcje z nim związane. Senna atmosfera nastraja do tego aby wybrać się w rejs feluką, czyli tradycyjną żaglówką aby z jej pokładu podziwiać zachód słońca. Tradycyjna żagłówka wymaga jednak aby był wiatr a to nie zawsze ma miejsce. Częstym widokiem są płynące z prądem ale na żaglach feluki, które za chwilę są holowane przez motorówki w górę rzeki. Przy bezwietrznej pogodzie bez problemu znajdziemy łódki motorowe (a raczej to łódki nas znajdą) – około godzinny wieczorny rejs wokół Elefantyny to koszt ok 300-400EGP za łódkę.

Mając wolne popołudnie możemy wygospodarować cztery godziny aby wybrać się łódką w góre rzeki na wyspę Sehel. Po drodze jest okazja wyskoczyć z łodzi na około 20 minutową pieszą wycieczkę do ruin klasztoru Św. Szymona bądź nieodległego acz fantastycznie położonego mauzoleum Agi Khana. Z obu tych miejsc roztaczają się piekne widoki na Nil i przeciwległy brzeg. Nasz kapitan na pewno nie będzie miał nic przeciwko takim postojom i błyskawicznie zapadnie w drzemkę. Dla spragnionych kontaktu ze starożytnością jest również moziwość odwiedzenia Grobowców Dostojników. Zbliżając się do Sehelu na zachodnim brzegu znajdziemy wioskę nubijską. Jest to w 100% turystyczna miejscówka – kolorowe domki i jeden wielki bazar. Po wizycie w tym miejscu chce się skonfrontować to z rzeczywistością, która przybiera postać prawdziwej osady zamieszkanej w 100% przez Nubijczyków na wyspie Sehel. Trudno tu o kolorowe domki ale atmosfera jest tutaj zdecydowanie przyjemniejsza. Koszt takiego rejsu to 800-1000EGP za łódź.

Wioska nubijska, Sehel

A Pani to tak ciągle o tych zabytkach. Asuan to właściwie dwa duże “tematy”: odległe o 4-5h jazdy samochodem słynne Abu Simbel oraz świątynia Philae pare kilometrów od miasta. O Abu Simbel nie opowiem bo wysiłek logistyczny związany z dostaniem sie do tego miejsca nie zbilansował oczekiwań związanych ze zwiedzaniem tego było-nie-było niezwykłego miejsca, które dla potomności zostawił po sobie Ramzes II (zostawił de facto w innym miejscu ale w związku z budową Wielkiej Tamy i zalaniem obszarów będących obecnie pod wodami Jeziora Nasera świątynie Abu Simbel zostały międzynarodowym wysiłkiem przeniesione w bezpieczne miejsce – przedsięwzięcie samo w sobie będące wartym zgłębienia).

Zespół świątynny Philae to podobna historia (również przeniesiona w inne miejsce z tego samego powodu). Do świątyni dostaniemy się łódką z przystani leżącej już za Wileką Tamą. Niestety proces zakupu usługi takiej łódki w przystani jest uciążliwy i wymagający (zwłaszcza kiedy mamy w ręce juz kupiony bilet do świątyni i po prostu musimy na wyspę jakoś się dostać – uśmiech pana od łodzi jest bezcenny podobnie jak kwota, która żąda). Widzę wyraz zatroskania na Pani twarzy; spokojnie, gospodarz naszego guesthouse’u na Elefantynie na pewno jest w stanie zaoferować nam bezstresowe i konkurencyjnie cenowo rozwiązanie, które sprawi, że wizyta na wyspie będzie przyjemnością. A odwiedzenie tego miejsca jest absolutnie konieczne. Doskonale zachowana świątynia Izydy będącej matką Horusa a przez to bogini utożsamianej z matką faraonów. Kult Izydy-Matki bardzo silny równiez na poczatku naszej ery a przez to atrakcyjny dla nowej religii – chrześcijaństwa, które starało się przyciągnąć jej wyznawców. Wiele reliefów na tylnej ścianie tzw. domu narodzin przedstawia motyw Izydy trzymającej małego Horusa na kolanach – motyw tak bardzo powszechny w innych, znacznie późniejszych religiach. Dodatkowo, zabytki z okresu rzymskiego, jak np. malowniczo położony kiosk Trajana oraz monumentalne pylony, które sprawiają że cała światynia jest tak widowiskowa. Zwiedzanie całego kompleksu to minimum 1 godzina a “godna” cena łódki na wyspę 300EGP.

Do samych Ptolemeuszy to jeszcze wrócimy. Z Asuanu do Luxoru wybieramy drogę lądową – około 4-5 godzin samej jazdy. Jedziemy wschodnim brzegiem Nilu, niespiesznie bo droga wiedzie przez okoliczne miejscowości i panuje tu dość konkretny tłok. Pierwszy punkt postoju wyda się Pani niezbyt oczywisty. Po około godzinie odnajdziemy targ wielbłądów w Daraw. Miejsce mało turystyczne ale absolutnie autentyczne. To własnie tutaj spotyka się egipski popyt z sudańską (najczęściej) podażą wielbłądów. Nikt tutaj nie proponuje przejażdżek na wielbładach i zdjęć z usmiechniętym Beduinem. Ale to właśnie tutaj, z wielkim prawdpopodobieństwem, usmiechniety Beduin mógł kupić swojego wielbłąda aby wozić turystów pod piramidami w Gizie. Stąd mógł również pochodzić wielbłąd serwowany jako tajin w nubijskiej restauracji. Coż, miejsce autentyczne ale dla osób o silnych nerwach.

Targ wielbłądów, Daraw

Transfer miedzy Asuanem a Luxorem to okazja do zatrzymania się w przynajmniej dwóch światyniach. Pierwsza, Kom Ombo leży nad brzegiem Nilu nieco ponad godzinę jazdy z Asuanu. Pyta mnie Pani czy jest to najbardziej urokliwe miejsce jakie widziałem? No, nie. Z powodu swojego położenia w sąsiedztwie rzeki znaczna część świątyni – chociażby tak zawsze oczekiwane w egipskich światyniach monumentalne pylony – została zniszczona. Tym co czyni z Kom Ombo “ciekawostkę” to fakt, że jest to światynia poświęcona dwóm bogom naraz. Dzięki zachowaniu symetrii żaden z nich nie czuje się tutaj mniej ważny. A mówimy o krokodylogłowym Sobku (mam wrażenie, że dzieki tej fizjonomii jednak przyciąga więcej uwagi) i o sokołogłowym Horusie. Oczywiście każdy z nich w towarzystwie innych bóstw jak chociażby urokliwa Hathor z krowimi uszami czy księżycowy wędrowiec Chonsu. Jak na standardy egipskie jest to młoda światynia (Ptolemeusze to ostatnia dynastia faraońska, po której Egipt przechodzi pod panowanie Rzymu). Sprawia to, że reliefy, zdobienia, kolumny są w dobrym stanie więc mając chęć zgłębiania zawartych w hieroglifach historii mamy tutaj na to doskonałą okazję.

Pyta pani o tego krokodyla. Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że kult Sobka wynikał w pewnej mierze z szacunku jakim Egipcjanie darzyli krokodyle. Wtedy ten gad był dość powszechny w Nilu i korzystając z rzeki należało się liczyć z jego obecnością. W Kom Ombo mamy specyficzne muzeum, w którym prezentowane są mumie krokodyli, co tylko potwierdza jaki respekt wzbudzało to zwierzę skoro dbano o jego przychylność zapewniając mu poprzez mumifikację życie wieczne.

Następny przystanek – kolejne 2 godziny jazdy – to świątynia Edfu. Jest ona uważana za jedną z najlepiej zachowanych świątyń egipskich. Podobnie jak Kom Ombo i Philae pochodzi z czasów ptolemejskich (młodziutka). Dodatkowo, do czasów jej odkrycia była zasypana a przez to zakonserwowana kilkunastometrową warstwą piasku. Nawet teraz widać gdzie był poziom zabudowań miejscowości powstałej na zasypanej światyni. W odróżnieniu od Kom Ombo ogromne wrażenie robią potężne pylony będące bramą do świątyni. Jak zwykle mamy tutaj obrazek przedstawiający dynamiczną postać faraona walącego maczugą w trzymanych za włosy wrogów, czemu z bezpiecznej odległości przygląda się postać o twarzy sokoła. Słusznie Pani mówi – wydaje się, że ta historia jest obowiązującym standardem w ozdabianiu pylonów chyba wszystkich egipskich świątyń. Edfu poświęcona jest bogowi Horusowi co tłumaczy częstą obecność jego wyeksponowanych posągów. Na zwiedzanie tego miejsca poświęcamy przynajmniej godzinę.

I tak późnym popołudniem docieramy do Luxoru. To chyba- nie bez przyczyny – najbardziej turystyczne miejsce w Egipcie. Wycieczki zorganizowane – np. fakultety z resortów W Hurghadzie – poświęcają na Luxor kilka godzin. Pani się nie obawia, my zabawimy tutaj 3 dni.

Luxor to z perspektywy “zwiedzacza” 3 duże punkty. Dwa z nich – Świątynia Luksorska i Karnak leżą na wschodnim brzegu. Tutaj też jest główne miasto. Z kolei zachodni brzeg to przede wszystkim grobowce i świątynie grobowe. Zarówno Karnak jak i Świątynię Luksorską jesteśmy w stanie odwiedzić w ciągu jednego dnia. Są to obiekty potężne i na każdy z nich poświęcamy przynajmniej 2 godziny. Oba kompleksy były budowane lub raczej rozbudowywane przez setki lat i przez wielu władców. Z racji chronologii postać, która chyba jest tutaj najbardziej widoczna to wielki budowniczy Ramzes II oraz inni wcześniejsi władcy z okresu Nowego Państwa, zwłaszcza Amenhotep III.

Koniecznym uzupelnieniem wizyt w obu świątyniach jest doskonałe Muzeum Luksorskie – świetna ekspozycja eksponatów i niezwykłe jak na Egipt opisy. Tutaj między innymi znajdziemy artefakty z czasów Echnatona, który probował zrewolucjonizować religię usuwając czczonego przez wieki Amona promując swojego słonecznego boga Atona. Nie bardzo się to podobało kapłańskiemu businessowi Amona, który tracił wpływy. Wszystko to spowodowało, że po śmierci Echnatona kapłani Amona odzyskali swoją siłę i kolejni faraonowie z zawziętością niszczyli pamiatki po Echnatonie próbując wymazać go na zawsze z pamięci. Budowle z okresu amarneńskiego (Amarna to nowa stolica ustanowiona własnie przez Echnatona, żeby oderwac sie od “Amonowych” Teb, czyli obecnego Luxoru) służyły jako budulec i fundamenty budowli nowych faraonów. Jak jednak pokazuje Muzeum Luksorskie budowle te uległy zniszczeniu i ostały sie jedynie fundamenty a w nich na nowo na świałto dzienne wyszły znienawidzone wizerunki Echnatona. Pozwoli Pani jednak, że tą niezwykle malowniczą postać (owszem, mam na mysli również jego fizjonomię) uważaną skądinąd za pierwszego twórcę religii monoteistycznej zostawimy już w spokoju.

Na zachodnim brzegu będziemy jednak potrzebowali samochodu bo atrakcje sa tutaj rozrzucone na sporym obszarze. Atrakcje – słusznie sie Pani krzywi -to słabe słowo w odniesieniu do grobowców bo to one oraz świątynie grobowe są głównym celem przybywających tu turystów. Samochód w osobie jego kierowcy dopadnie nas już na promie. Cena 800-1000EGP zagwarantuje nam transport na cały dzień. Jeżeli będzie to intensywny dzień to powinnismy dac radę zobaczyc najważniejsze rzeczy. Jakie to rzeczy, pyta Pani? Zaczynamy od Doliny Królów, w której znajduje sie 63 (odkrytych lecz niekoniecznie dostepnych do zwiedzania) grobów królewskich. W cenie biletu mamy zagwarantowaną wizyte w 3 – w jakich, to sie okaże ponieważ nie zawsze te same są otwarte. Prosze żeby nie łudziła sie Pani, że będzie kontemplować malowidła naścienne w samotności. Prawdopodobnie odwiedzi Pani te grobowce, które są najciekawsze rozpoznając je przede wszystkim po tym, że czeka przed nimi spora kolejka. Faktycznie, w Dolinie Królów są zawsze tłumy i jest to obowiązkowy punkt każdej wycieczki autokarowej. Te same autokary niemal na pewno ruszą potem pod słynną światynię Hatschepsut. Kobiety faraona, która podobnie jak wspomniany Echnatona wzbudzała negatywne emocje wśród swoich następców (zwłaszcza Totmesa III, który nie mógł jej darować, że delikatnie mówiąc na wiele lat pozbawiła go władzy do czasu aż wreszcie biedaczka zmarła). W konsekwencji dzisiaj dość trudno natrafic na jej wizerunek. Na zwiedzanie Doliny Królów dajemy sobie 2 godziny a na Hatschepsut godzinkę.

Grobowiec Ramzesa IV, KV2 Dolina Królów

Po lunchu i skorzystania z “wyjątkowej okazji” odwiedzenia fabryki alabastru prowadzonej przez kuzyna naszego kierowcy, co daje mu mozliwość zainkasowania prowizji za ściągnięcie potencjalnych kupców, udajemy się na zwiedzanie hitu zachodniego brzegu czyli Medinet Habu. Świątynia a właściwie pozostałość po mieście z czasów Ramzesa III. Jest to miejsce, w którym można zobaczyć jak kolorowe były starożytne światynie. Fantastycznie zachowane budowle i niespotykane chyba nigdzie więcej kolory. Mało tego, Ramzes III znał historię swoich poprzedników (np. Echnatona czy wcześniejszej Hatschepsut) i wiedział, że największą karą jest zatarcie o kimś pamięci poprzez wymazanie jego imienia ze wszystkich świątyń. Tak więc w jego świątyni są bodajże najgłębsze reliefy jakie mozna w Egipcie spotkać. Ktoś kto chciałby je zetrzeć musiałby zeszlifować pół ściany. Jeżeli przyjrzeć się dokładniej to w głębokich liniach niektórych hieroglifów znajdziemy nawet gniazda ptaków. Cała świątynia jest do tego bardzo rozległa i to co ważne raczej nie będzie tu tłumów – wycieczki autokarowe z Hurghady na pewno nie będą juz na to miały czasu. Miejsce niesamowite, spokojnie spędzimy tu ponad godzinę mając światynię tylko dla siebie.

Jeżeli jeszcze Pani będzie wyrażała chęć obcowania z grobowcami to możemy na koniec odwiedzić Dolinę Królowych – wbrew nazwie oprócz królowych sa tutaj pochowani również synowie faraonów. Zwykle ich postacie można rozpoznać po zwisającym z jednej strony głowy bujnym warkoczu a może nawet puklu jak sama Pani podpowiada. Jak również po tym, że prowadzi go jego tata faraon w charakterystycznej koronie. Podobnie i tutaj mamy 3 grobowce w cenie biletu i gwarancję, że nie będzie tłumów.

Następnego dnia rano można przyjechać na zachodni brzeg aby wybrac się na wycieczkę konną. W zależności od chęci i wytrzymałosci od 2-4 godzin. Mamy wtedy okazję pooglądac codzienne życie w okolicznych wsiach, na polach i wzdłuż brzegu Nilu. Leniwa i relaksująca aktywność na zadbanych koniach. Nie wierzy mi Pani bo widziała co się dzieje w Luksorze na drugim brzegu. Tak, plaga dorożek pędzących po ulicach wśród uderzeń bata to z punktu widzenia traktowania koni i ich wręcz agonalnego stanu po prostu patologia. Ale, chociaż będzie to trudne z racji bardzo natrętnego nagabywania, możemy po prostu z nich nie korzystać.

Czas wracac do Kairu. Lot nieco ponad godzinę i mnóstwo połączeń. Na lotnisku wynajmujemy samochód i nie pchając się do miasta kierujemy się miejscami siedniopasmową autostradę na wschód nad Zatokę Sueską. W ciągu niecałych dwóch godzin znajdziemy się w nadmorskiej “miejscowości” Ain Sokchna nastawionej na przyjmowanie głównie lokalnych gości. Nie grożą nam tutaj tłumy wycieczek organizowanych przez wielkie biura podróży. Natomiast mamy okazję zobaczyc wypoczywających nad morzem Egipcjan (w znacznej mierze z Kairu) i spotkać się z życzliwościa i zaciekawieniem obsługi. Jak będziemy mieli szczęście to w sobotni wieczór zobaczymy tam również huczne egipskie wesele. Proszę się nie obawiać, w hotelu będzie Pani mogła opalać się i pływać w bikini. Ale raczej będzie Pani jedyna…

Luxor, zachodni brzeg

Leave a comment