Meksyk | Calakmul miasto Majów zagubione w dżungli

Strefa archeologiczna Calakmul znajduje się na największym w Meksyku obszarze lasów tropikalnych Reserva de la Biosfera de Calakmul. Leży w południowej części stanów Campeche i Quintana Roo. W całej Ameryce jedyny większy kompleks leśny to Amazonia. Przez środek dżungli przebiega miedzystanowa droga 186 biegnąca w kierunku wschód-zachód. Decydując się na zrobienie pętli wokół Półwyspu Jukatan droga ta stanowi doskonały łącznik między tymi dwoma stanami pozwalając komfortowo powrócić znad Zatoki Meksykanskiej na wybrzeże karaibskie.

Półwysep Jukatan od samego początku stał się celem naszego pierwszego kontaktu z Meksykiem. Założeniem wyjazdu był maksymalny kontakt z różnorodnością półwyspu. Począwszy od leniwej aklimatyzacji na karaibskich plażach poprzez siermiężne wspinanie się po majanskich piramidach, zanurzanie w chłodnych wodach niezliczonych cenotow, obserwowanie różowych flamingów, wałęsanie się w dżungli w 40-stopniowym wilgotnym upale aż po kulinarne doświadczenia meksykańskiego streetfood’u i urok Meridy, Campeche i innych miejscowości. Cała pętla wyniosła 1800 km a wizyta w Calakmul stanowiła bez wątpienia jeden z najważniejszych punktów.

Calakmul jest największym kompleksem archeologicznym Meksyku. To właśnie tutaj w środku wielkiej dżungli i niespełna 30km od granicy z Gwatemalą ponad korony drzew wystają szczyty jednych z najwyższych piramid tworząc niezapomniane widoki. Kompleks został wydarty dżungli stosunkowo niedawno i tylko cześć struktur została odkryta. Niemniej to co jest udostępnione i tak wymaga spędzenia przynajmniej 3 godzin na zwiedzaniu. Bujna roślinność splatajaca się ze strukturami przypomina nieco klimat świątyń w kambodżańskim Angkorze.

Aktualnie na terenie strefy archeologicznej udostępniona jest tylko cześć wydartych dżungli obiektów. W sumie odkryto ponad 6tys budowli oraz zachowanych jest 120 olbrzymich stelli będących głównym źródłem informacji na temat historii tego miejsca. Calakmul było największym miastem Majów tworząc burzliwą organizacje polityczna ze znajdującym się w pobliskiej Gwatemali Tikal oraz z Palenque w stanie Chiapas w okresie klasycznym.

Calakmul czyli Dos montículos adyacentes oznacza dwa sąsiadujące wzgórza. Patrząc na plan miasta widzimy jego punkt centralny czyli Gran Plaza gdzie w jego południowej części wznosi się najwyższa 45m piramida (Estructura II) de facto składająca się z z dwóch wierzchołków. Jeżeli chodzi o kubaturę jest to największa piramid cywilizacji Majów. Wdrapując się na szczyt dopiero wtedy próbując złapać oddech widzimy ze przed nami kolejny szczyt. Czyżby dwie sąsiadujące piramidy? To właśnie ta piramidę widzimy na biletach wstępu – wyglada jak potężne schody z dwoma głównymi poziomami. Niestety, nie ma opcji żeby to zobaczyć – dostępny jest jedynie z lotu ptaka wiec próżno szukać tego widoku z innych piramid.

Tuż obok widzimy druga potężna piramidę Estructura I. Chociaż mniejsza od numeru 2 to przez to ze wzniesiona na wzgórzu jest od niej wyższa. To właśnie widok na ta piramidę jest nagroda po wspinaczce na strukturę 2. A może to struktura 1 i 2 są tymi sąsiadującymi wzgórzami?

Na północnym krańcu Gran Plaza jest mniejsza Estructura VII. Absolutnie trzeba się na nią wdrapać bo właśnie stamtąd roztacza się najlepszy widok na Estructura II.

Calakmul zostało niedawno wydarte dżungli, która miała tutaj używanie przez setki lat. Wiele budowli – nie tylko tych spektakularnych piramid – tworzy niesamowite wrażenie kiedy z ich kamieni wyrastają kilkusetletnie drzewa a cały park zatopiony jest w gęstych tropikalnym lesie. Do tego jak wspomniałem na terenie kompleksu jest 120 potężnych stelli dodających uroku i tajemniczości temu miejscu.

Chodząc po kompleksie co chwila napotykamy na pozostałości różnych budowli, również tych wykorzystywanych nie w celach sakralnych ale w życiu codziennym. Trasy zwiedzania są stosunkowo dobrze oznaczone aczkolwiek zdecydowanie dobrze jest posiłkować się jakaś offline’owa mapką.

Samo zwiedzanie również jest wymagające bo aby cieszyć się niesamowitymi wrażeniami trzeba się wdrapać przynajmniej na 3 najbardziej spektakularne piramidy. Nie jest to takie zupełnie łatwe w wilgotnym 40-to stopniowym upale. Na szczęście odległa lokalizacja sprawia, ze nie ma tu tłumów. Ponadto w odróżnieniu od Chichen Itza wszedzie można wejść i wszystkiego dotknąć.

Na bazę do zwiedzania Calakmul wybieramy kompleks hotelowy Puerta Calakmul leżący tuż obok wjazdu na teren parku. Ciut wcześniej jest wioska Conhuas gdzie tez są noclegi jak również pewne opcje kulinarne. Pełne 2 dni spędzamy w dżungli mieszkając w wygodnych cabanas a nad naszymi głowami w koronach drzew przysypia rodzina wyjców. Przysypia w ciągu dnia co jakiś czas posikujac z drzew aż świtem następnego dnia swoim półgodzinnym rykiem stawia nas na nogi i wtedy etymologia ich nazwy staje się dla nas oczywista.

Dotarcie do samej strefy archeologicznej jest nieco wymagające. Pomimo tego, ze można cała wizytę w Calakmul ogarnąć w ciągu jednego dnia byłoby to dość męczące. Od wejścia na teren parku trzeba przejechać 60km przez dżunglę drogą, która na ostatnim odcinku jest dość dziurawa. W praktyce dojazd do granicy strefy archeologicznej w najlepszym razie zajmie półtorej godziny. Jest to okazja do podglądania dzikich zwierząt, z których dziki indyk kolorowy jak paw jest niemal pewniakiem.

Na terenie strefy nie ma żadnych sklepów, nie kupimy tutaj nawet wody (bez obawy, jest za to toaleta). Ostatnia możliwość zaopatrzenia się w cokolwiek do jedzenia/picia to pierwszy punkt wjazdu na teren rezerwatu. Przy szlabanie idziemy do pobliskiego budynku gdzie w formie opasek na rękę kupujemy bilety na wjazd do parku oraz do strefy archeologicznej. Zanim dotrzemy do ruin przejedziemy jeszcze jeden punkt kontrolny w środku dżungli. W samej strefie warto być jak najwcześniej. Unikniemy wtedy południowego upału a jeżeli to weekend to będziemy przed meksykańskimi rodzinami, które lubią tu wpadać na spacer.

W okolicy jest wiele innych pomniejszych stref archeologicznych ale po Calakmul w naszym odczuciu wydały się mało ciekawe. Na wieczór natomiast polecamy wycieczkę do odległej o ok 10km jaskini z nietoperzami, które o zmroku zapraszają na niezwykły spektakl kiedy to milionami wylatują z jaskini na wieczorny zer. Na szczęście gatunki tam bytujące żywią się insektami a nimi z kolei ptaki, które razem z nami czekają tłumnie aż nietoperze zaczną wylatywać. Miejsce to szukamy pod nazwa Cueva de Murcielagos przy drodze 186.

Dalej nasza trasa wiedzie na trzydniowy popas nad laguna Bacalar. Po drodze wizyta w Chetumal gdzie poza nadmorska promenada warto jeszcze zawitać do muzeum Majów. Poza tym Chetumal to miejsce wypadowe i przejście graniczne z Belize.

O całej jukatanskiej pętli i innych wspaniałych miejscach przeczytacie TUTAJ

One thought on “Meksyk | Calakmul miasto Majów zagubione w dżungli

Leave a comment