Przełom marca i kwietnia to z punktu widzenia warunków pogodowych dobry okres na wschodnie wybrzeże i centralny rejon Sri Lanki. Mniej więcej z końcem stycznia kończy się północno-wschodni monsun Maha i rozpoczyna się IR1, czyli Inter Monsun 1. Poprzedza on wiejący z południowego zachodu i dużo bardziej gwałtowny i wilgotny monsun Yala, który zdecydowanie daje się we znaki na południu i zachodzie wyspy. Na wschodzie wyspy będzie teraz z każdym dniem cieplej a opady praktycznie zanikną. Już teraz temperatura w ciągu dnia dochodzi do 33st a w nocy nie spada poniżej 25.
Rejon centralny i północno-wschodni to przede wszystkim obszar trojkata kulturowego. Rozgrzane do czerwoności świątynne ścieżki prowadzące od jednej dagoby do drugiej w wiekowej Anuradhapurze. Ponad tysiąc schodów na wzgórzach Mihintale. Wspomnienie wiekowych pałacy i świątyń Polonaruwy. Wybór miejsca na zachód słońca pomiędzy Sigiriją a Pidurangalą. Liczenie niekończących się pomników Buddy w świątyniach skalnych Dambulli. Oglądanie słoni na safari bądź tych stojących jak dziki przy asfaltowej i całkiem niedziurawej drodze. Wreszcie bajecznie kolorowe i pełne energii świątynie hinduskie oraz spokojne plaże wokół Trincomalee.
Za główne punkty Trojkąta Kulturowego uważa się Anuradhapure, Polonaruwę oraz rejon Sigiriji i Dambulli. Przylatując do Negombo rano mamy wystarczająco czasu aby dojechać do Anuradhapury (ok 3h) i po drodze zahaczyć jeszcze o mniej znane miejsce czyli Yapahuwa. To pozostałość królewskiej siedziby, z której pozostały jedynie schody. Ale są to imponujące rozmiarami schody a swoją stromizną przywodzą na myśl piramidy Majow. Fajny przerywnik w trzygodzinnej drodze, wystarczy pół godziny na zwiedzanie, bilet 500LKR.

Ale chwile jeszcze o samym lotnisku i co tam można załatwić. O samej odprawie granicznej nie ma co się rozwodzić – wszystko błyskawicznie i bez problemów. Żadnego wypisywania karteczek imigracyjnych. Jeżeli masz ETA – a warto – wszystkie dane są w systemie. Dajesz paszport i gotowe.
Kartę SIM załatwiamy w kiosku, który sam nas przywoła. 30 dni/30Gb za 6$. Pani sama włoży kartę do telefonu i uaktywni. Zapłacimy kartą. A czy jest zasięg? 4G praktycznie wszędzie było gdzie potrzeba.
Po odebraniu bagaży w hali przylotów mamy kantory wymiany oraz bankomaty. Co do zasady bankomaty nie pobierają nigdzie prowizji (wyjątkiem mogą być bardziej egzotyczne banki ale na pewno nie te najbardziej popularne). Ogólnie bankomaty działają bardzo dobrze i są dostępne prawie w każdej miejscowości. Płatności kartą poza tym są akceptowane w hotelach oraz w dużych sklepach. Również za bilety do atrakcji turystycznych – te droższe – zapłacimy karta.
Ale wróćmy na trasę. Koszt transferu z lotniska vanem (4-6 osób) poniżej 100$. Anuradhapura będąca stolica państwa Syngalezów przez około 1000 lat z przerwami na indyjskie najazdy jest aktualnie celem buddyjskich pielgrzymów. W świątecznych dniach poya, czyli pełni księżyca potrafi tu zjechać nawet ponad milion wiernych. Z racji tego, ze zabytki tzw. Ancient City rozrzucone są na dość znacznym obszarze można odnieść wrażenie, że nie ma tu zbyt wielu turystów. Ale owszem są lecz giną w tłumie biało ubranych lokalnych pielgrzymów i przemieszczają się między kilkunastoma ważniejszymi zabytkami.

Na zwiedzenie Anuradhapury rezerwujemy 1 dzień i zapewniamy sobie całodzienny transport. Nie ma opcji żeby zrobić to pieszo. Są natomiast nieczęsto spotykani śmiałkowie, którzy śmigają w 30 stopniowym upale na rowerach. Van na cały dzień (4-6 osób) to koszt rzędu 10.000LKR (ok 35$).
- Sri Lanka | Buddyjskie dagoby Anuradhapury i drawidyjskie gopury Trinco
- Sri Lanka | Kulturowy Trójkąt i wschodnie wybrzeże
Tuż obok – 10km – leży święte w buddyzmnie Sri Lanki miejsce, czyli Mihintale. To własnie tutaj tutaj wysłannik indyjskiego cesarza Aśoki a prywatnie jego syn, Mahinda sprowadził buddyzm na wyspę. Sri Lanka do tej pory jest jednym z niewielu krajów, w którym obowiązuje tradycyjna szkoła buddyzmu, czyli hinajana podkreslająca rolę życia w społeczności mnichów buddyjskich, która zapewnia osiagniecie nirwany. Zwiedzanie świątyń Mihintale to chodzenie po niekończących sie schodach bo co ważniejsze punkty znajdują się na kolejnych wzgórzach. Potrzebujemy dobrych 2 godzin, dobra opcja na zachód słońca.
Anuradhapura i Mihintale to jednak dość intensywna ekspozycja na buddyjskie zabytki. Jest tego naprawdę sporo i pod koniec dnia wszystkie te dagoby mogą nam się zlać w jedna całość. Okolo 2 godziny jazdy (65$ za vana) i jesteśmy w innym świecie – wita nas wschodnie wybrzeże.

Najwiekszym ośrodkiem miejskim regionu jest Trincomalee, jeden z najlepiej zlokalizowanych naturalnych portów. To własnie w tym rejonie napotykamy na znacznie liczniejszą niżw centrum społeczność muzułmanów oraz Tamilów. Zwłaszcza ci ostatni dadzą nam okazję podziwiania bajecznie kolorowych drawidyjskich świątyń ku czci Shivy bądź rzadziej, Wishnu. W samym Trinco jest również spora reprezentacja chrześcijan nazywanych tutaj dość często Christmas people.
Ale wybrzeże to przede wszystkim plaże. Na północ od Trinco – ok 20km – leży Nilaveli. To w tym rejonie są fantastyczne szerokie plaże z bardzo spokojnym oceanem. Jest tez przyzwoita baza noclegowa i coś do jedzenia. Jednak zdecydowanie jest to coś innego niż południowe plaże Sri Lanki z Mirissa, Unawatuną i Tangalle na czele (więcej na temat tego regionu tutaj). Jest tu bardziej spokojnie, turystów jak na lekarstwo, ruch na drogach marniutki.
Poza wylegiwaniem się na plaży fajnie jest poskakać skuterkiem po okolicznych zatoczkach (np. Red Rocks dająca mozliwość popływania z rurka z samego brzegu) lub odwiedzić okoliczne wioski. Koszt wynajmu skutera to 2500LKR czyli tyle ile tuk tuk do Trinco w jedna stronę. Tak a propos te auto-riksze są bardzo wygodnym środkiem transportu na małe odległości dla max 3 osób. Orientacyjnie cena to w przybliżeniu 100LKR/km. Natomiast z Nilaveli do Trinco można tez dojechać lokalnym i kolorowym autobusem – jeżdżą około 2 razy na godzinę. Bilet znajdzie nas sam w autobusie – zawsze oprócz kierowcy jest konduktor-naganiacz. Czasem autobus nie do końca się zatrzymuje lecz tylko istotnie zwalnia – jest to czas aby do niego wskoczyć. Jest to niezapomniane przeżycie i będąc na Sri Lance nie sposób tego nie spróbować. Cena nieco ponad 100LKR. W cenie dość intensywna decybelowo muzyka, sprawny klakson i kierowca z ułańską fantazją przekonany (i słusznie), ze jest największy na drodze.
Po Trincomalee wypada wrócić do centrum aby przypomnieć sobie jak się zwiedza zabytki. Głównie chodzi tutaj o Polonaruwe, Sigiriję i Dambullę. Transfer z Trinco w rejon Sigiriji to około 2 godziny jazdy (60$ za vana) mało zatłoczoną drogą głównie przez las.

Sigirija ze swoją słynną Lwią Skałą stała się juz ikoną Sri Lanki i bez watpienia jest jednym z podstawowych punktów wizyty. Z racji swojego położenia (ok 60km od Polonaruwy) oraz dobrej infrastruktury jest dobrą bazą do wypadów w okolicy. W okolicy mamy nieograniczona ilośc różnej klasy hoteli i guesthouse’ów. Pewna niespodzianką okażę się na pewno nieplanowana pobudka o 5 rano od poniedziałku do piątku. O tej porze mnisi z pobliskiej światyni puszczają swoją ulubioną płytę (40 minut) z muzyką buddyjską. Skąd innąd ładną ale dzięki temu, że mnisi zainwestowali również w potężny zestaw nagłaśniający płytę codziennie wysłuchuje cała okolica z entuzjazmem witając dzień jeszcze przed świtem. Niebywałe.
- Sri Lanka | Kataragama: A Sacred Temple Place Near Tissamaharama
- Sri Lanka|Moving Around: Train, Bus and Tuk-tuking
- Sri Lanka|Tea Country: Hiking Around Elle
Lion’s Rock – pozostałość fortecy zbudowanej w Vw na szczycie wulkanicznego ostańca robi wrażenie i zmusza do zastanowienia się nad pomysłowością i megalomanią ówczesnego władcy – Kasjapy. Równiez sama wspinaczka na ponad 200m skałę jest przeżyciem samym w sobie. Samo wejście jest bezpieczne aczkolwiek nie należy ignorowac ostrzeżen o dzikich osach. Jak dobrze się rozejrzymy z pewnościa zobaczymy potęzny rój oblepiający drzewo. Wyjatkowo niezręcznie byłoby go rozdrażnić. Komunikaty ostrzegające przed osami i uwagi o zachowani ciszy faktycznie należy traktować poważnie. Za przyjemność morderczej wspinaczki i możliwość obcowania z z latającą fauną płacimy 30$ w kasach biletowych przeznaczonych dla turystów zagranicznych (wejście od strony zachodniej), to południowe przeznaczone jest dla gości lokalnych.

Dodatkowo niezwykłość tego miejsca można docenić udając się na odległą o około 3km drugą skałę: Pidurangalę. Widok zapiera dech w piersiach, zwłaszcza w trakcie zachodu słońca. Samo wejście na Pidurangalę jest dość wymagające szczególnie w samej końcówce zarzuconej potężnymi głazami. Zanim jednak wejdziemy na sam szlak musimy przejść przez teren mało istotnej światyni, która doceni nasz trud biletem za 1000LKR i umożliwi zdjęcie butów. Ponadto idąc na zachód słońca będziemy wracać po ciemku. Z racji tego, że skała jest w środku dżungli raczej nierozsądne jest wracanie 3km po zmroku pieszo bo jest to rejon, w którym wieczorne spacery dzikich słoni są całkiem prawdopodobne. Wystawiane przy drodze znaki drogowe sugerują również, że śmigają tam krokodyle. No i wiadomo, węże też bardziej aktywne są po zmroku. Koszt całodziennego vana łacznie z objazdówką po Polonaruwie plus zachód słońca na Pidurangali to koszt ok. 16.000LKR (50$).
Polonaruwa to kolejne skupisko wiekowych zabytków. Z racji koncentracji na mniejszej powierzchni jest do ogarnięcia w ok. 4 godziny. W porownaniu do Anuradhapury jest to miejsce bardziej turystyczne aczkolwiek np. w Gal Vihara odbywaja się tutaj codzienne ceremonie religijne. O ile w Anuradhapurze dominują potężne, porównywalne z egipskimi piramidami dagoby, tak tutaj jest sporo pozostałości po zabudowaniach pałacowych oraz wiele ikonicznych posągów Buddy. Zwiedzanie kompleksu zaczynamy od południa i posuwamy się na północ. Mamy tutaj mnóstwo fotogenicznych puntów. Poza kultową Gal Viharą na szczególną uwagę i poświęcenie czasu zasługuje kompleks świątyń zwany Czworobokiem oraz Lankatilaka. Zwiedzanie możemy zakończyć enigmatyczną światynią Thivanka, która nazwę zawdzięcza stojącemu posągowi Buddy w dość nietypowej pozycji. Analogicznie jak w Anuradhapurze bilet wstępu to 25$ do kupienia w budynku muzeum. Ważny jeden dzień.

Cały obszar pokrywa się z terenem parków narodowych oraz tzw. Elephant Corridor. To właśnie tutaj na terenach parków Minneriya i Kaudulla zaobserwować można słynne słoniowe „zloty” (gathering) pod koniec pory suchej. Wracając po południu z Polonaruwy drogą w kierunku Habarany jedziemy przez obszar parku i mamy bardzo dużą szansę spotkać dzikie słonie, które właśnie wieczorem wędrują w kierunku wody. Marzec to ledwo co koniec pory deszczowej co oznacza, ze wszystkie zbiorniki pełne są wody a drogi w dużych parkach są nieprzejezdne. W tym czasie safari organizowane są w leżącym niedaleko Habarany parku Hurulu. Sloni jest tam znacznie mniej (a napewno mniej niż jeep’ow) lecz i cena jest zdecydowanie niższa (ok 6$ wobec 25$ w Minneriji). Organizacja safari to kwestia wynajęcia jeep’a (ok. 8000-10000LKR z transferem do hotelu) np. w samej Habaranie lub zdanie sie na swój guesthouse co wcale nie musi byc droższe.

Tutaj chwila na temat organizacji transportu. Każdy hotel zawsze zaoferuje nam opcję transferów co wygodne jest zwłaszcza w grupkach powyżej 2 osób. W małych grupach i na małych dystansach bezkonkurecyjny będzie tuk tuk. Wynajmując vana na cały dzień kierowca jest również naszym przewodnikiem. Ustalając cenę istotnym czynnikiem jest dystans z racji cen paliwa oraz przynjamniej na teraz jeszcze jego reglamentacji. Obszar Anuradhapura – Trinco -Sigirija – Polonaruwa jest w zasięgu dojazdu z każdego miejsca co oznacza, że nasz kierowca może być zainteresowany transferami z każdego z tych miejsc bez potrzeby zostawania na noc. Wszystkie sprawy organizacyjne spokojnie do ogarnięcia z jednodniowym wyprzedzeniem. Mieszkańcy Sri Lanki bardzo nastawieni są na turystykę i większość z nich żyje z obsługi turystów więc tez ich nastawienie na jakość, rzetelność i wiarygodność jest bardzo profesjonalne i ich usługi są świadczone na naprawdę najwyższym poziomie. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że po prawie czteroletniej zapaści spowodowanej zamachem bombowym w 2019, pandemią i kryzysem ekonomicznym kraj ten znów stanie się miejscem atrakcyjnym turystycznie co pozwoli jego mieszkańcom stanąć z powrotem na nogi.


4 thoughts on “Sri Lanka | Sigiriya, Trinco i kulturowy trójkąt, czyli jak to zorganizować”